|
Artykuł Anny Sobczyk
który ukazał się w "Przegląd Rigest Digest"(2/98)
Polsko, wytrzeźwiej! Broniąc nadużywania alkoholu jako mile widzianego zwyczaju, powołujemy się na wiele błędnych teorii i mitów. Bo do tanga trzeba dwooojga! - wyśpiewuje schrypniętym barytonem grubasek po czterdziestce, zataczając się na dyskotekowym parkiecie. Jeszcze przez chwilę kiwa się w rytm popularnej piosenki, po czym osuwa na podłogę i nie jest w stanie podnieść się bez pomocy. Nic dziwnego - poprzednią godzinę ostro popijał przy barze. Na pobliskim skwerku młodzi ludzie piją piwo, tłukąc butelki i przeklinając coraz głośniej. Nieliczni, spóĽnieni przechodnie przemykają pospiesznie, gonieni ich wrzaskami. Z otwartych okien na pierwszym piętrze starej kamienicy dobiegają odgłosy imprezy - śmiechy i przekrzykiwania: - No, to chlup w ten głupi dziób! Rozbawieni goście spełniają wódką kolejny toast. Nie, to nie sylwester czy ostatni dzień karnawału, tylko zwykły sobotni wieczór wczesną jesienią w samym centrum Warszawy. - Choć w Polsce od alkoholu uzależnionych jest niecały milion osób, materialne, emocjonalne i moralne szkody spowodowane jego nadużywaniem są ogromne - mówi doktor Jerzy Mellibruda, dyrektor Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. - Prawie 5 milionów Polaków, czyli ponad 10 procent społeczeństwa, cierpi z powodu nadużywania alkoholu przez siebie lub innych. Alkohol towarzyszy nam przez całe życie - od chrzcin przez wesela i przyjęcia imieninowe aż po stypę.
Społeczne i ekonomiczne skutki pijaństwa są olbrzymie. W 1995 roku co tydzień prawie 30 osób zatruwało się alkoholem na śmierć. 9 tysięcy osób było rannych w wypadkach spowodowanych przez nietrzeĽwych kierowców, około tysiąca poniosło w nich śmierć. Przeciętny Polak pije raz na jakiś czas mocne trunki w większych ilościach. Coraz powszechniejszy jednak staje się zachodni wzór picia - małe dawki rozcieńczonego alkoholu. - Polacy popijają już drinki, ale na imieninach też swoją ćwiartkę wypiją - stwierdza Janusz Sierosławski. Broniąc nadużywania alkoholu jako mile widzianego zwyczaju, Polacy często powołują się na wiele błędnych teorii. Ale naukowcy, lekarze, działacze organizacji antyalkoholowych twierdzą, że czas zapomnieć o mitach i przypatrzyć się faktom. Mit pierwszy: Bez alkoholu nie można się dobrze bawić Mit drugi: Piwo to nie alkohol Mit trzeci: Alkohol jest świetnym lekarstwem na stres i kłopoty Mit czwarty: Kieliszek czy dwa nie zaszkodzą kierowcy Mit piąty: Alkoholizm jest chorobą dziedziczną i w żaden sposób nie można mu zapobiec Mit szósty: Kobiety piją skromnie i mało Mit siódmy: Alkoholik pił, pije i pić będzie Mit ósmy: Najlepszym sposobem na kaca jest klin |