Polskie browary robią karierę w świecie
Żywiec, Kompania Piwowarska i Okocim w ciągu dekady z piwnych kopciuszków wyrosły na filary najpotężniejszych browarów świata dzięki ponad 1,5 mld euro inwestycji. A polscy menedżerowie robią kariery w branży za granicą. Po otwarciu granic Unii nasze browary, zamiast zostać zalane przez importowane tańsze piwo, same przeszły do eksportowej ofensywy. Według danych uzyskanych przez "Gazetę" w branży w zeszłym roku eksport został podwojony. Heineken (właściciel Żywca) i Carlsberg (należy do niego Okocim) warzą swoje flagowe marki w Polsce i wysyłają za granicę. Opłaca się, bo nasze browary mają niższe koszty, a pod względem technologicznym należą do najnowocześniejszych w Europie. W zeszłym roku Żywiec, lider z 37-proc. udziałem w rynku, po raz pierwszy w historii naszej branży uwarzył ponad 10 mln hektolitrów piwa. Ale jego menedżerowie po cichu pomstowali na zimne lato, które przeszkodziło polskiej spółce zdobyć pałeczkę lidera pod względem wielkości sprzedaży w całej sieci należących do holenderskiego Heinekena browarów. Tylko dzięki temu pozycję numer jeden utrzymały jeszcze browary hiszpańskie. Ale co się odwlecze, to nie uciecze. W tym roku Żywiec, jeśli dopiszą polscy piwosze, nie powinien zmarnować szansy. Obecnie 9 proc. światowej produkcji Heinekena pochodzi z Polski, a wyniki finansowe Żywca mają kapitalne znaczenie dla głównego właściciela. To nie wyjątek. Zawrotną karierę w grupie SABMiller zrobiła Kompania Piwowarska (produkuje m.in. Tyskie, Lecha i Żubra). W kraju ma ok. 36-proc. udział w rynku, warzy już rocznie blisko 10 mln hl i zapewnia ponad 7 proc. całej produkcji światowego giganta. Daje to Polsce trzecią pozycję w świecie - po USA i RPA. Z kolei Okocim jest na czwartym miejscu u Carlsberga w Europie - po Niemczech, Wlk. Brytanii i Danii. Za zeszły rok obrotowy (trwa od marca do marca) blisko jedna piąta zysku grupy SABMiller wyrażona w dolarach pochodziła właśnie z Polski. Zarabiają nie tylko właściciele browarów. Branża jest bardzo ważna ze względu na dochody budżetowe - w zeszłym roku z tytułu VAT i akcyzy trafiło do skarbu państwa ok. 6 mld zł. Według danych Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego (ZPPP) tylko wpływy z akcyzy były wyższe o blisko ćwierć miliarda złotych od zapisanych w budżecie. Świat nas chwali Rosnącą w siłę pozycję Polski dostrzegają analitycy. W listopadowym raporcie firma Canadean podkreśla rosnące znaczenie dynamicznie rozwijających się piwnych rynków Europy Wschodniej. Od 1998 r. konsumpcja piwa wzrosła tu aż o prawie 60 proc., zaś kluczowymi graczami regionu zostały Rosja i Polska. Obydwa kraje należą do pierwszej piątki najszybciej rosnących rynków na świecie w ostatnich pięciu latach (w mln hl). To ważne, bo zachodni piwowarzy rwą sobie włosy z głowy, patrząc, jak kurczą im się tradycyjne rynki zbytu. W Niemczech, największym piwnym rynku Europy, w ciągu ostatnich pięciu lat rynek kurczył się średnio o 2-3 proc. rocznie. Według danych Deutscher Brauer Bund (organizacji zrzeszającej niemieckich piwowarów) w 2003 r. spożycie po raz pierwszy od początku lat 90. spadło poniżej 100 mln hl, a statystyczny Niemiec wypił "ledwie" 117 litrów piwa - o dziesięć mniej niż pięć lat temu. A u nas? Przez ostatnie 13 lat produkcja podskoczyła o ponad 130 proc. W zeszłym roku statystyczny Polak wypił 75 litrów piwa, dwukrotnie więcej niż dziesięć lat temu. Pod koniec lat 90. specjaliści z branży piwowarskiej mówili, że nasz rynek ma szansę wzrosnąć jeszcze nawet do 80 litrów na głowę, dziś już podnoszą prognozę do 90, a nawet 100 litrów. Blisko miliard euro inwestycji Zawrotny sukces polskich browarów nie wziął się z powietrza. Zaczynało się niewinnie w połowie lat 90. Nasze czołowe browary dopiero stawały technologicznie na nogi po siermiężnych latach PRL-u, gdy spragnieni piwosze byli gotowi wypić każdą butelkę, byle trąciła nieco chmielem. Królem trunków była jeszcze wódka, gdy najwięksi gracze na światowym rynku piwa dostrzegli Polskę. Holenderski Heineken kupił w połowie lat 90. Żywca, Carlsberg - Okocim, a South African Breweries (obecnie SABMiller) wszedł do Lecha Browarów Wielkopolski i do Browarów Tyskich. W ten sposób zdobyli piwne przyczółki i zabrali się do inwestycji na ogromną skalę. SABMiller wyłożył w Polsce ok. 300 mln euro, Carlsberg - 215 mln, a Heineken - ponad 400 mln euro. Wielkie inwestycje oddane dosłownie w ostatnich miesiącach świadczą, że właściciele polskich browarów wcale nie zamierzają spoczywać na laurach. We wrześniu w należącym do Żywca browarze w Warce, zmodernizowanym kosztem 40 mln euro, ruszyła jedna z najnowocześniejszych warzelni w Europie. Może produkować 64 tys. litrów piwa na godzinę. Dzięki temu Warka prawie podwoiła moce produkcyjne. Kilka miesięcy wcześniej podobną inwestycję uruchomiono w Lechu Browary Wielkopolski. - Dla wielu firm w ramach SABMiller Polska jest punktem odniesienia i przyjeżdżają się tu szkolić nasi koledzy z innych krajów - mówi Paweł Kwiatkowski, rzecznik Kompanii Piwowarskiej. - W polskich browarach drzemie potencjał i nikt w świecie nie może tego lekceważyć. Średnią europejską spożycia 85 litrów na głowę możemy osiągnąć w ciągu dwóch-trzech lat - mówi Danuta Gut, dyrektor biura zarządu ZPPP. Warzą i zarządzają Rosnące znaczenie naszych browarów w macierzystych koncernach otworzyło drzwi do międzynarodowej kariery polskim menedżerom. Piotr Jurjewicz, który zaczynał w Polsce jako "specjalista od marki", awansował w grupie SABMiller na szefa marketingu na Czechy, Rosję i Polskę. Obecnie jest w zarządzie browaru w Rumunii. Jacek Michalak z Okocimia objął stanowisko wiceprezesa ds. finansów w Carlsberg-Tetley Brewering w Wielkiej Brytanii, który jest największą firmą całej grupy Carlsberga. Z kolei Bogusław Bartczak, dotychczasowy wiceprezes ds. operacyjnych Carlsberg Okocim, przeszedł do Pivara Celerevo w Serbii, gdzie zajął się budową działu sprzedaży. W 2003 r., gdy Heineken przejął austriacki Brau Union mający silną pozycję w wielu krajach Europy Środkowo-Wschodniej, menedżerowie z Żywca zostali postawieni na świeczniku w przejętej spółce. Dotychczasowy prezes Żywca Holender Nico Nusmeier został członkiem zarządu, a wiceprezes Stefan Orłowski dyrektorem operacyjnym. Tomasz Prusek Źródło Gazeta Wyborcza |